Moje pierwsze spotkanie z Petrą odbyło się w niezwykłej scenerii. Przyjechaliśmy do miasteczka Madi Musa wieczorem, a tuż po kolacji organizator naszej konferencji zaprosił wszystkich na wieczorny spacer wąwozem As-Sik w kierunku Skarbca Faraonów – głównej atrakcji miasta wykutego w skale. Wzdłuż drogi po obu stronach wąwozu paliły się setki lampionów – świec, które oświetlały nam przejście i zapowiadały nastrój tajemnicy oraz obcowania z duchami dawnych przodków.
Po pierwszej wyprawie do malezyjskiej części Borneo dwa lata temu poczuliśmy niedosyt, nie udało nam się bowiem wejść na najwyższy szczyt słynnej góry Kinabalu. Postanowiliśmy więc tam powrócić , aby nadrobić zaległość, a przy okazji odwiedzić prowincję Sarawak ze stolicą Kuching i znanym parkiem narodowym Baku.
Wszelkie stereotypy związane z Borneo pryskają jak bańka mydlana wkrótce po wylądowaniu na tej wyspie . Prastarej dżungli (najstarszej na świecie ) jest tu jak na lekarstwo – tylko w parkach narodowych. Za to częściej można spotkać oskalpowane ugory – przygotowywane pod uprawy palm olejowych.
Warto zboczyć z utartych szlaków w Indonezji – w tym niezwykłym kraju położonym na kilkunastu tysiącach wysp i wysepek Celem naszej wędrówki stał się północny wschód Indonezji – wyspa Sulawezi a potem wyspy Moluki.
Nasza wyprawa na północne Moluki była podróżą w nieznane. Zaznaczyliśmy sobie tylko punkt startowy i powrotny – wyspa Ternate. Dopiero na miejscu dzięki Ilhanowi – młodemu ambitnemu recepcjoniście z hotelu – dowiedzieliśmy się o rajskiej wyspie Goraici, którą trudno wypatrzyć na mapie i która na miejscu okaże się … bezludna.