Zapiski z podrózy dalekich i bliskich

Najnowsze artykuły

Surrealizm trafił pod strzechy. Notatki z Cadaques (wspomnienie z Hiszpanii)

Jedziemy z Francji tą samą drogą, jaką Salvador Dali wielokrotnie pokonywał, wracając z Paryża do krainy swojego dzieciństwa. Opadająca w kierunku Morza Śródziemnego szosa kluczy licznymi serpentynami. Nagle w oddali wyrasta przed nami sylwetka przysadzistej, geometrycznej bryły kościoła, otoczonego  białymi zabudowaniami. Wówczas nie mieliśmy jeszcze świadomości, czym był dla Salvadora Dali ten właśnie krajobraz, który nas tak zauroczył, że zatrzymaliśmy auto na poboczu.

Zapomniany świat kupców korzennych

Amerykański publicysta, autor wielu interdyscyplinarnych książek wybrał się w podróż swojego życia trwającą z przerwami kilkanaście lat. Podążał śladami swoich przodków, którzy handlowali przyprawami już przed kilkoma tysiącami lat. Powstała w ten sposób niezwykła „odyseja aromatyczna”.

Tropikalny raj zamieniony w piekło

Z początkiem 2009 roku na południe Sri Lanki przyjechało tysiące turystów z całego świata. Mało który z nich zdawał sobie jednak sprawę, że w tym samym czasie , zaledwie paręset km  na północny-wschód, gdzie plaże należą do najpiękniejszych w Azji,  rozgrywał się ostatni akt jednej  z najbardziej brutalnych wojen cywilnych we współczesnej historii.

Zapachy i tajemnice „sklepów cynamonowych”. Notatki ze Sri Lanki

Ileż przyjemnych skojarzeń mamy z tą aromatyczną przyprawą! Nostalgia za egzotycznymi podróżami, wspomnienie pysznych placków  z jabłkami i cynamonem, jakie robiła babcia. A także lektura szkolna – słynne „Sklepy cynamonowe”, gdzie Bruno Schulz wyczarowuje „aromat tajemnicy” emanujący z wnętrza dawnych składów kolonialnych. Moja wyprawa na Sri Lankę to także podróż szlakiem zapachów z  lat szkolnych. Przeżywam tu na miejscu jeszcze raz  aromat cynamonowych sklepów oraz poznaję burzliwe dzieje przyprawy, o której wspomina nawet Biblia.

Jak przeżyłem szok po wypiciu cejlońskiej herbaty? Notatki ze Sri Lanki

Gdy wylądowaliśmy w Kolombo w ostatnich dniach stycznia br., zaskoczyła nas od razu dziwnie nerwowa atmosfera panująca na lotnisku. Nie zdążyliśmy jeszcze opuścić samolotu, a już na pokładzie pojawiła się ekipa dezynfekująca powietrze, którym przed chwilą oddychaliśmy. Natomiast wszyscy obsługujący nas na lotnisku nosili  bez wyjątku białe ochronne maseczki. Przestaliśmy się temu wszystkiemu dziwić, gdy zerknęliśmy na tablicę z przylotami. Widniało  tam aż kilka połączeń z Chinami.

Wyrzuty sumienia u starego przywódcy czyli demokracja  po malezyjsku

Ilekroć jadę do któregoś z krajów Azji Południowo-Wschodniej, zawsze mam ten sam dylemat: jak oceniać tamtejszą rzeczywistość polityczną? Czy mamy tam do czynienia z jakimiś formami demokracji w naszym europejskim rozumieniu? Czy też może dominują  tam tylko różne odmiany  ustroju autorytarnego? 

Cieszmy się życiem jak Hiszpanie. Spuścizna po Al-Andaluz

Z zazdrością podziwiamy Hiszpanów za to, że potrafią się wspaniale bawić się  i  tak otwarcie manifestować radość z życia. Czyli za to, czego nam Polakom, urodzonym smutasom i wiecznym malkontentom, najbardziej brakuje. Autor przedstawianej tu książki  udowadnia, że ta apoteoza życia i  radość z zabawy wynika także z tradycji historycznej na półwyspie iberyjskim.

Bestie z Komodo wolą kanapki. Notatki z Indonezji (wspomnienie z podróży)

Bestie z Komodo zamiast rzucać się na dzikie zwierzęta lub przynajmniej powarczeć na turystów wolą delektować się podrzucanymi im kurczakami. Taki jest jeden ze skutków inwazji turystycznej na słynny park narodowy w Indonezji, w którym żyją olbrzymie gady przypominające legendarne smoki. Władze Indonezji zapowiedziały właśnie wprowadzenie od przyszłego roku wielu ograniczeń dla turystów.

Matko kamienna, ty piano kondorów. Poeta na „Wyżynach Machu Picchu”

Z ciekawością sięgnąłem do twórczości Pabla Nerudy, światowej sławy wieszcza Ameryki Południowej, gdy dowiedziałem się, iż poświęcił on jeden ze swoich poematów właśnie Machu Picchu

Uciekając przed piratami  i tygrysimi komarami. Notatki z Alicante (Hiszpania)

Na wybrzeże Alicante – do tej Mekki masowej turystyki – jeździliśmy początkowo z dużymi oporami. Dopiero z czasem odkryliśmy, że dla takich jak my – kochających aktywny  wypoczynek, występuje tutaj nieskończenie dużo możliwości. Można też  łatwo uwolnić się  od terroru plażowania bez potrzeby wynajmowania auta. Wystarczy wsiąść do jednego z wagoników Tram Metropolitano de Alicante.