Wisława Szymborska napisała piekny wiersz o tarsjuszu, który nie jest potrzebny człowiekowi do niczego i który uspokaja sumienia. Załuję, że nie znałem tego wiersza przed podróżą na Filipiny i na północ Indonezji.
Jeżeli zamierzacie spędzić najbliższy urlop na plażach Costa Brava na północy Hiszpanii, koniecznie zabierzcie z sobą reportaż Normana Lewisa. Dowiecie się z niego, jak wyglądało tam życie przed wybuchem wielkiego boomu turystycznego. Autor zdążył jeszcze niemal w ostatnim momencie zobaczyć to, co już na dobre zniknęło z krajobrazu Hiszpanii.
Dwie godziny jazdy szybkim promem z Gwadelupy i przedostajemy się do zupełnie innego świata. Tu czuć w pełni duszę Karaibów. Tu nie odczuwamy już tego rozdwojenia jaźni – Europa zachodnia versus kolonia francuska.
Warto zboczyć z utartych szlaków w Indonezji – w tym niezwykłym kraju położonym na kilkunastu tysiącach wysp i wysepek Celem naszej wędrówki stał się północny wschód Indonezji – wyspa Sulawezi a potem wyspy Moluki.
Nasza wyprawa na północne Moluki była podróżą w nieznane. Zaznaczyliśmy sobie tylko punkt startowy i powrotny – wyspa Ternate. Dopiero na miejscu dzięki Ilhanowi – młodemu ambitnemu recepcjoniście z hotelu – dowiedzieliśmy się o rajskiej wyspie Goraici, którą trudno wypatrzyć na mapie i która na miejscu okaże się … bezludna.
© 2026 Blog Janusza Zaręby. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Strona wspierana motywem Motyw Franz Josef i Wordpress.