John Keahey jest dziennikarzem amerykańskim, który napisał kilka książek o Włoszech, m.in. o Wenecji i Sycylii. Gdy przygotowywałem się do podróży po Toskanii, odkryłem, że sposób podróżowania Keaheya jest bardzo zbliżony do mojego. Do lektury zachęca już motto książki: „Jeżeli kiedykolwiek staniesz na rozstaju toskańskich dróg, rzuć monetą i niech los zdecyduje, którym szlakiem podążać. I trzymaj się z dala od autostrad!
Zaletą podróżowania autem po Toskanii jest to, że można pozwolić sobie na sporo spontaniczności. Nie zaprzątamy sobie głowy drobiazgowym planowaniem podróży. Wyznaczamy tylko miejsce docelowe – Monte Amiata. Nawet noclegi zamawiamy na miejscu, niemal w ostatniej chwili. Ponieważ korzystamy głównie z gościny gospodarstw agroturystycznych z dala od dużych miast, niemal na wyciągnięcie ręki mamy toskańskie krajobrazy, poznajemy ciekawych ludzi. Bo w Toskanii nawet mniej znane zakątki skrywają swoje tajemnice i pasjonujące historie.


Najnowsze komentarze